MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Czy samobójcom należy przeszkadzać?

– Ja też kiedyś się trułem. Z miłości!
– I co?
– Jak widać odratowano mnie.
– I jaki z tego morał?
– Że samobójcom nie należy przeszkadzać!

Mniej więcej taki dialog rozegrał się miedzy doktorem Szumanem a subiektem Ignacym Rzeckim w „Lalce”. „Ale przynudziłaaaaa!” Wrzeszczą wszyscy z drugich klas LO. A ja „Lalkę” lubię! I często ją cytuję. A co do tego cytatu… skąd nagle? Otóż zastanawiam się czy samobójcom należy czy nie należy przeszkadzać?
Pamiętacie to Wzrockowisko „żyj szybko, kochaj mocno umieraj młodo?” ale napisaliście listów! Głownie e-maile. Już drugi segregator zapełniam. Drukuje wszystkie, wszystkie przeglądam, odpisuje… Większość z was zrozumiała co miałam na myśli, znaleźli się tacy jednak, którzy uważają, że po prostu nie lubię młodych wykonawców i stąd ten tekst. Znowu Hania z Jordanowi uznała, że nie lubię starych. A jeszcze kilka osób wyciągnęło wnioski, że oto Piekara się starzeje i zbierając na trumnę wylewa żale nad uciekająca młodością. Młodość ucieka wszystkim – tak na marginesie dodam – bo czas po prostu pędzi! Zastanowiło mnie jednak kilka zdań z rożnych listów. Dotyczyły one Kurta Cobeina z Nirvany. Dla wielu z was jest on idolem. Żeby nie zostać potem zasypana listami (co i tak nastąpi) z oskarżeniami, że nie lubię Nirvany i stąd takie moje zdanie zaznaczam, ze Nirvanę bardzo bardzo lubię i często słucham. natomiast czy powinien być idolem facet, który popełnił samobójstwo osierocając dziecko? Co z tego, że w liście pożegnalnym napisał, że córce będzie lepiej bez niego?
Myślicie sobie pewnie jakie mam prawo oceniać czyjeś życie? Otóż … w tym wypadku mam. Nie tylko dlatego, że urodziłam się w tym samym roku co on, ale też dlatego, że podobnie jak on mam dziecko. Myślę nawet, że świat wielokrotnie zawalił mi się na głowę równie silnie jak jemu! Jestem sierotą, bez rodzeństwa, rozwódką po naprawdę ciężkich przejściach, których upubliczniać nie będę wystarczy, że przez 8 rozpraw musiałam wywlekać to przed sąd rozwodowy. Sama chowam syna i żeby wyjść gdziekolwiek z domu muszę płacić za opiekę nad nim albo … brać go ze sobą, a nie wszędzie można iść z 6-latkiem. Poza tym powinien on spać o właściwej porze. Dlatego jedna jest we mnie myśl. Często jest mi tragicznie, często myślę, że nie dam rady, ale … mam dziecko i ono mnie potrzebuje. Jest motorem, który napędza mnie do dalszego zmagania się z brutalnym światem.
Tak więc nie rozumiem po pierwsze: jak można ćpać będąc rodzicem. Sama na długo przed ciążą przestałam palić papierosy, a też jest to silny nałóg! A po drugie: nie rozumiem też jak można to dziecko porzucać odbierając sobie życie! I niech nikt mi nie mówi, że dziecku będzie lepiej i że sam Kurt tak napisał! Kiedy kogoś już nie ma nie dowiemy się jakby dziecku było z nim! Pamiętam taką historię: pewnemu mojemu znajomemu, gdy ten miał lat 16, powiesiła się matka! Nie chciała dalej żyć z mężem pijakiem. Nie umiała nic zrobić więc… zdezerterowała z życia. Ten mój znajomy wył!!! „Co ona mi zrobiła! Dlaczego mnie zostawiła!” I co stało się kilka lat później? Też nie mógł wytrzymać z ojcem pijakiem i …. zadźgał go nożem! Jak w głupim kawale: „Wysoki sądzie. Ojciec potknął się, nadział na nóź. I tak siedem razy!” Dzisiaj koleś siedzi. A gdyby matka żyła…
Można wielbić muzykę Kurta, jego teksty, ale … kim jest facet, który odbiera sobie życie i osieroca dziecko? Jeśli tak wielkim dla was idolem to … dajcie popłynąć swojej wyobraźni! Oto wracacie do domu a tu wasi rodzice właśnie … metod samounicestwienia jest kilka. Ja rozumiem, że drzecie z nimi koty o czarne buty, dready czy tatuaże i sprane koszulki, rzemyki i namawiacie żeby jednak uszyli wam czarną pościel. Nadejdzie jednak ten dzień, kiedy nie będzie z kim drżeć kotów! A czarna pościel nie będzie aż tak ważna. Bez względu na to ile wtedy będziecie mieli lat i jaka będzie przyczyna ich śmierci powiecie im: „jak mogłeś mi to zrobić tato!” ja zadałam to pytanie swojemu ojcu w czerwcu minionego roku! I zadaję bez przerwy! A mamę o to samo spytałam 5 lat temu. A Kurt? Mała Frances z każdą chwilą swojego życia będzie to pytanie ponawiać, zwłaszcza, że Kurt odszedł na własną prośbę!
Czy trzeba mu było przeszkodzić czy nie? Jakie będą losy małej Cobainówny? Na kogo wyrośnie? Co za kilka lat powie światu?
Dla mnie idol to ktoś kogo chciałabym naśladować, a czy można chcieć naśladować życie tchórza? Co z tego, że popełnił genialne płyty?
Zaczęłam od „Lalki” i na „Lalce” skończę, bo tak sobie przypomniałam, że w kieszeni starego subiekta znaleziono kartkę ze słowami „non omnis moriar”… Kurt na pewno coś po sobie zostawił. Ale teksty i muzyka to jedno, a życie to zupełnie inna sprawa…
Też jestem romantyczna.

 COGITO 2/2000 (126)

Ps. po tym felietonie dostałam ponad 140 listów… musiałam więc napisać drugą część „Odejść łatwiej jest niż żyć”.

Print Friendly