MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Dom publiczny na B.

Oczywiście mam na myśli bibliotekę, ale… dla wielu pierwszym skojarzeniem jest „burdel”. Wiele osób też na pytanie: „Co to jest? Zaczyna się na D kończy na A i potrzeba dużo papieru.” odpowiada, że… dupa, a przecież chodzi o drukarnię!

O dupie myślą też ci, którzy po raz pierwszy słyszą zagadkę:

Zagadka to przyzwoita
Ma to ksiądz i jezuita
ma ją pani starościna
z „D” litery się zaczyna.
Z czterech liter to się składa
ojciec często w spodnie wkłada
matka myją ją starannie
raz w miednicy, a raz w wannie.
Panie bardzo pielęgnują
czasem panom ofiarują
nieraz swędzi, ale z rzadka
przyzwoita to zagadka.

A tymczasem, oczywiście chodzi o dłoń! A jednak wiele razy, gdy zaczynałam komuś recytować ten wierszyk, widziałam jak na twarzy mojego biednego rozmówcy wstępuje rumieniec wstydu. No bo to… takie bezeceństwo! Podobnie jest gdy w pracy mówię, że chętnemu zafunduję coś, co jest na cztery litery i kończy się na „upa” jeśli pójdzie ze mną w publiczne miejsce na „b”. Nowicjusze z reguły oblewają się pąsem. Starzy wyjadacze, którzy od lat mnie znają, wiedzą, że mam na myśli zupę w obrzydliwym redakcyjnym bufecie zwanym pieszczotliwie „toksyną”. Czemu o tym wszystkim piszę?

Rozmawialiśmy ze znajomymi o wyroku komisji etyki w sprawie incydentu jaki miał miejsce między Dodą a Przemysławem Saletą w czasie emisji programu „Gwiazdy tańczą na lodzie.” Tym, którzy nie wiedzą o co chodzi już wyjaśniam. Siedząca w jury Doda oceniając występ Salety wyjęła z zanadrza flet prosty w różowym kolorze mówiąc, że ma dla niego flet, żeby „skończyły się te ohydne zakulisowe plotki, że Saleta ciągnie fleta”. Przemysław Saleta błyskawicznie ripostował: „To ciekawe, bo ja słyszałem, na konferencji, że Doda robi loda”. Dalsza dyskusja była równie ciekawa. Doda pouczała Saletę, że powinien być gentlemanem. On jej mówił, że jest, ale wtedy, gdy ma do czynienia z damą. Ta odpowiedziała: „To nie ja”, a on na to: „Wiedziałem!”

Komisja Etyki miała zastrzeżenia do pierwszej części sporu. Uznała, że dyskusja nie była przypadkowa, ponieważ Doda przyniosła „odpowiedni rekwizyt” – różowy flet. „Była to zaplanowana scenka” – napisała Komisja w oświadczeniu i dodała, że program „Gwiazdy tańczą na lodzie” cieszy się dużą popularnością i oglądają go także dzieci, wobec czego takie wypowiedzi powinny być niedopuszczalne. Przypomniała także o zasadach, zgodnie z którymi powinni postępować dziennikarze. Komisja zajęła się tą sprawą po licznych skargach jakie napłynęły do TVP od zgorszonych zachowaniem Dody widzów.

Podczas dyskusji ze znajomymi okazało się, że dla niektórych przegięła Doda, dla innych Saleta (bo dał się wciągnąć w słowną przepychankę), a jeszcze dla innych komisja. Cóż… mamy różne gusta, poczucie humoru i estetyki. Ja uważam, że z jednej strony przegięli wszyscy, a z drugiej… wszystko było w granicach normy.

Pytanie czy dopuszczalnej, ale to kwestia gustu, smaku, poczucia humoru i dystansu do życia.
Doda przegięła, ale cóż… po to, by przeginała zaproszono ją do jury. Nikt mi przecież nie wmówi, że Doda jest znawcą teoloop`ów czy rittberger`ów. Bo axl`a to może i zna, ale raczej tego z Guns N`Roses. Saleta przegiął, bo wprawdzie inteligentnie, ale jednak zniżył się do poziomu Dody. Najbardziej jednak przegięła Komisja Etyki, która swoim „werdyktem” nagłośniła sprawę bardziej niż YouTube gdzie opisaną wymianę zdać można obejrzeć. Przecież werdykt zwiększył oglądalność programu! Ktoś może powiedzieć, że i ja swoim tekstem zwiększam popularność Dody i jej tekstów. Cóż… jako fanka skandali, stała czytelniczka Pudelka i osoba zapraszająca kolegów na „upę”, tylko po to, by pośmiać się z ich rumieńców – nie zaprzeczę.

Uważam jednak, że jeśli nie chcemy, by cokolwiek ludziom z czymkolwiek świńskim się kojarzyło to nie trzeba pewnych osób do pewnych kręgów zapraszać. Przecież wiadomo, że gdy w programie jest Doda – jest w nim szansa i na smroda. I TVP powinna się z tym liczyć. A Komisja Etyki nie musi odpowiadać na apel każdego widza, który oburzony różowym fletem w ręku Dody dzwoni do TVP na skargę. Bo niby skąd ten świątobliwy porządny obywatel wie, o co chodzi w określeniach dotyczących instrumentów muzycznych i zimnych deserów?

Przypomina mi to kawał o facecie, który przyszedł do lekarza i powiedział, że wszystko mu się świńsko kojarzy. Lekarz chcąc zbadać, czy to prawda narysował na kartce trójkąt i spytał o pierwsze skojarzenie:
– Męski narząd płciowy – odparł facet.
– A to? – spytał lekarz i narysował kółko.
– Żeński narząd płciowy.
– A to? – spytał lekarz i narysował kwadrat.
– A to proszę pana to jest takie świństwo, że wstydzę się na głos powiedzieć – wyszeptał facet.
– Proszę pana, rzeczywiście jest pan zboczeńcem – stwierdził lekarz.
– Ja? – oburzył się facet. – Przecież to pan rysował te bezeceństwa!
A bezeceństwem może być wszystko. Nie tylko flet i lód, ale jak widać, całkiem niewinny kwadrat.

28 grudnia 2007

Print Friendly, PDF & Email