MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Recenzja z Expressu Bydgoskiego

kpcInstrukcja obsługi domowego gimnazjalisty

W klasie pani Czajki każdy nastoletni człowiek może odnaleźć albo „siebie”, albo swoich kumpli

Zwykle świat młodzieży opisywany oczami dorosłych jest skażony – albo dydaktyzmem, albo „przefajnowaniem”. Karolinie Piekarskiej udało się uniknąć wielu pułapek.

Od razu się przyznam, że czytając tę nieprzeznaczoną dla siebie powieść, czułam się trochę jakbym zaglądała do pamiętnika córki. Po skończeniu poczułam się nawet gorzej, bo dziecko, które z książką zapoznało się wcześniej, potwierdziło, że coś jest w niej „na rzeczy”. Klasa pani Czajki (jak rozumiem z dedykacji nauczycielka istnieje naprawdę) poznaje się właśnie na początku roku szkolnego w gimnazjum. I, jak to zwykle bywa, przy tworzeniu się nowych zespołów, podchodzi do siebie z pewnym dystansem. A że czas gimnazjum to tzw. trudny wie, szczególnie łatwo tu o pozerstwo, udawane groźne miny, szczeniackie wygłupy, które chcą zasłonić onieśmielenie, potrzebę akceptacji, poszukiwanie trwalszych (przede wszystkim przyjacielskich) związków. Katalizatorem tych interakcji staje się tytułowa pani Czajka – polonistka surowa, lecz sprawiedliwa. Ona sama ma poważne dylematy – bo młodzież czasów mp4 i ferii w Alpach stwarza problemy, których nie może załatwić szkolna rutyna. Sęk w tym, ze i nastolatki nie bardzo potrafią sobie z tą współczesnością poradzić. Trudno odnaleźć się w świecie dysproporcji w statusie majątkowym, rozbitych rodzin, chorób zabierających nam najbliższych, rosnących wymagań… Ale też dodatkową, (choć przecież w efekcie miłą) trudnością staje się świadomość, że najlepszym powiernikiem tych kłopotów okazuje się przedstawiciel płci przeciwnej.
Małgorzata Karolina Piekarska jest prywatnie mamą nastolatka, ale też felietonistką „Victora gimnazjalisty”, stąd pewnie spora wiedza na ich temat. Nie brakuje w „Klasie pani Czajki” nawet „grubych” dowcipów i modnych odzywek. Jako się rzekło, skonfrontowałam tę wiedzę z opinią własnej córki. I jak się dowiedziałam, młodzież tę rzeczywistość traktuje jak swoją (no może z wyjątkowymi. Który piętnastolatek woła w wielkich emocjach: „Obyś nigdy nie był szczęśliwy!”?). Stąd pewnie ogromna popularność ksiązki. Jak podaje wydawca przekłada się ona na pozycję na liście bestsellerów i rekordową liczbę odwiedzin na internetowej stronie fanklubu. „Klasa doczekała się też pewnego rodzaju kontynuacji w „Dzikiej”, młodzieżowej powieści kryminalnej.

Ewa Czarnowska-Woźniak
Express Bydgoski, 14-06-2008

Print Friendly