MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Muzyka, młodość, uroda…

Tydzień przed koncertem „Metallici” wywróciłam się na prostej drodze. Okulary wbiłam w twarz – wstrząśnienie mózgu, rentgeny czaszki i mnóstwo innych przyjemności, gojenie potrwa długo, a tymczasem … na dzień przed koncertem mam umówiony wywiad z „Apocalypticą”. Polskie zespoły chyba już przyzwyczaiły się, że albo cos mi się przytrafia, albo w ogóle nie mają do czynienia z osobą do końca normalną, ale tutaj… gwiazda z zagranicy. Nie będę przecież na wstępie tłumaczyć, że oto w przedszkolu dziecka wystawała chodnikowa klepka… tak więc charakteryzacja. 45 minut pokrywano mi twarz osypującym się tynkiem przez co czułam się zupełnie idiotycznie. Wreszcie wywiad a tu … oni mi mówią, żem piękna! Abstrahując od prawdziwości czy szczerości tych słów ważne było w nich to, że moje samopoczucie kobiety ze zdemolowaną twarzą znacznie się poprawiło… zwłaszcza, że lekarz mi mówił, że twarzy to ja już mieć nie będę, a co najwyżej ryj. Czemu tyle miejsca poświęciłam więc owemu rozwalonemu o chodnik ryjowi? Właśnie wtedy po raz kolejny zaczęłam się zastanawiać na ile uroda ma znaczenie przy muzyce… stanęły mi przed oczami rożne obrazki.

Zabrałam kiedyś męża mojej przyjaciółki na koncert Kasi Kowalskiej. Krzychu, bo tak mu na imię, był zafascynowany Kasią, jej głosem i urodą. Nigdy nie był w miejscu w którym można otrzeć się o świat gwiazd. Tam w jednej z sal kuluarowych kongresówki, gdzie serwowano kanapeczki i inne smakowitości pojawiła się masa artystów Nie tylko Kasia. Zderzenie się Krzycha z rzeczywistością było bolesne. „Ojej! jaka ta jest gruba, a ta jaka brzydka jednak co makijaż robi z człowieka dobrze, że Kasia w naturze jest tak samo fajna.”

Moja kumpela Gocha powiedziała niedawno, że Polska przepadła na Eurowizji, bo wystąpił Szcześniak, który jest gruby i brzydki, a gdyby wystąpił piękny Piasek byłoby inaczej. No comments ok?

Te słowa piszę na działce u znajomych, labtop na kolanach, dzieciaki kąpią się w basenie, a za moimi plecami siedzi żona jednego z mużyków, super baba. Jednak od kilku miesięcy mówi: „niecierpię z nim łazić po ulicy, bo nastolatki których jest idolem mówią: Ale ma żonę brzydką, ale ma zmarszczki… Boże mój, one tez je będą miały kiedy dożyją mojego wieku. Czy wołały by mieć idola który co roku ma nową, świeżą żonę?”

Kiedy jechaliśmy na te działkę to aby dzieci nie wrzeszczały i dały w spokoju prowadzić samochód, zapuściłam im kasetę „Małego Księcia”, w tej bajce jest zdanie: „dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Im dłużej żyję tym bardziej przekonuje się jak to jest prawdziwe. I owszem powiem, że Ricky Martin jest przystojnym facetem, to samo tyczy się Robbiego Willliamsa. Wolę jednak słuchać Krzyska Cugowskiego, choć jak mówi dowcip nie wolno go pokazywać w TV przed 22 bo się dzieci boją. Dla mnie nie liczy się bowiem uroda artysty, ale to co śpiewa. A momenty w których na codzień okazuje się, że wygląd jest ważniejszy uważam za strasznie przykre. No… może nieskromnie powiem że wyjątkiem jest chwila gdy „Apocalyptica” powiedziała mi, że jestem piękna Ale to strasznie przyjemnie słyszeć takie słowa, gdy ma się zdemolowany ryj.

COGITO 12/99 (115)

Print Friendly