MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Wpadka

„Nie płacz mała, on nie był ciebie wart / Nie płacz! Będziesz jeszcze miała fart / Zrozum, mała, tak już czasem musi być / Jeśli tego będziesz chciała możesz jeszcze nieźle żyć / Słono płacisz za tę noc, nie pomoże ci w tym nikt / Dziś miłości masz już dość, nie płacz mała bo to wstyd! / Nie płacz mała, zetrzyj z twarzy czarny tusz / Nie płacz! Nie płacz! / I zapomnij o nim już! / Przestań, przestań! / Ty nie możesz tyle pić / Zrozum, mała, dobrą matką musisz być”

Taki tekst ma piosenka TSA Wpadka, która znalazła się na płycie w 1983 roku. Nie ma tu co tłumaczyć o czym to jest, ale ciekawe, że na konferencji prasowej z TSA 2 lata temu, kiedy zebrani licytowali się, kto dłużej słucha Tajnego Stowarzyszenia Abstynentów, dyskusje przerwało pytanie pary dziennikarzy z Radomia: „a zaliczyliście tak jak my wpadkę w 83 roku?” Zapadła cisza… wszyscy okazaliśmy się „cieniasami”. Nikt z nas nie zaliczył wtedy wpadki.

Nie wiem ilu pośród Was jest dziećmi fanów TSA i owocami wpadki Anno Domini 1983, ale nie o to chodzi. Wy już jesteście! Chodzi o to, że „nie wiadomo czemu” jakoś po wakacjach zawsze jest więcej ciąż. I to zarówno planowanych jak i tych niechcianych. Kiedyś było więcej „skrobanek”. Dzisiaj… któż to wie? Agnieszka Chylińska w jednym z felietonów w „Elle” pisała o nagłośnionej przez media sprawie (niejednej zresztą) dotyczącej dziewczyny, która wyrzuciła na śmietnik noworodka. Napiętnowało ją całe społeczeństwo, ale nikt nie szukał ojca. A dziewczyna pytana przez dziennikarzy odparła, że „nie można było inaczej”, bo najpierw nie wiedziała nic o bezpiecznym seksie, a potem nie miała komu zwierzyć się z problemu. Agnieszka napisała też, że jej babcia, kiedy rodziła pierwsze dziecko myślała, że to problemy z żołądkiem. „Kolejna ciąża została przyjęta przez babcię z dużym zaskoczeniem. Jak do tego dochodzi? Zaczęła się domyślać dopiero po trzecim dziecku. Przy piątym była już pewna.” Agnieszki słowa prowadzą do jednego: jaka jest świadomość seksualna dzisiejszych nastolatków? Ale… mnie nie chodzi o świadomość seksualną, bo jaka jest – wiem. I jest mi bardziej niż smutno, ponieważ pytanie „Czy moja mama nie zajdzie w ciąże od mojego nasienia na desce klozetowej?” widziałam na własne oczy!

Wiele jest piosenek, które traktują o wolnej miłości i o seksie. W 1962 roku Beatlesi wypuścili singiel z dwiema piosenkami Love me do i Please, please me. Tytuł tej drugiej piosenki to … „zadowól mnie”, zaś treść ściągnęła gromy na głowy spółki Lennon-McCartney. Na koncertach grupy IRA widziałam nastolatki z wypiekami na twarzy śpiewające „Jakiś kac pulsuje w głowie / Przeżyłem wczoraj ostry balet / Jakaś panienka drzemie obok / O kurcze, ona jest naga / Skąd się tu wzięła, nic nie pamiętam / Znów patrzę na nią jest całkiem niezła / Otwiera oczy i słodko szepcze / No witaj kotku jak Ci się spało / Totalny odlot ona przytula mnie / Mówi że jestem fajny i w ogóle / Ja nic znowu nie wiem, czuję jej dłonie / No pokaż skarbie co już umiesz / Bierz mnie, będzie wspaniale / Obsyp mnie złotym deszczem / No dalej bierz mnie bo zaraz spłonę / Chcę mieć Cię jeszcze raz.”

Pamiętam jak moje koleżanki podśmiewały się z tekstu Wpadki, ale… dzisiaj mam wrażenie, ze epatowały się tym jaka Adam i Ewa zakazanym owocem. Toż samo z piosenką Oddziału Zamkniętego Zabijać siebie z tekstem „życie jak cytrynę wyciskasz, / z taką siłą ze aż sok tryska. / Muzyka, trawa, wódka, zabawa, / na głowie stajesz biją ci brawa. / Następna dzika małolata. / Ręce ci we włosy wplata. (…) jeszcze jedno piwo wybijasz. Jeszcze jeden orgazm cię zwija.” Dywagacje z koleżankami na temat tego czym jest orgazm pamiętam do dzisiaj tak samo dobrze jak piosenkę Andzia, gdzie Jaryczewski śpiewał: „jedna z nią noc i już przepadłeś.” Oraz Jestem Zły z tekstem: „W łóżku leżysz obok mnie / pijany byłem wczoraj / jesteś no wiec trudno już / wyglądasz dziś jak zmora / nie wiem nawet kto to jest / skąd się wzięła? To nie żona.”

Na płycie Fankofil Blendersów znalazła się piosenka Czuję, że ja muszę z tekstem: „twoje ciałko tak mnie kreci / a spojrzenie mocno nęci / apetyt mam na ciebie / chcę cię bardzo jestem pewien. Tego jestem pewien. / jedziemy już w środku się gotuję / czuję twój smak pod bluzką twardy biust / nie mów im nic. Niech sobie tańczą dalej. / wymykam się stad. Znajdziemy cichy kąt. / czuję, że ja muszę / dzisiaj dorwać cię / czuję, czuję, czuję, / jak roznosi mnie, / czuję, że ja muszę / zrobić z tobą „fak” / czuję, czuję, czuję / no właśnie tak!” Ta piosenka ma wielu fanów, co widać w czasie blendersowskich koncertów.

Wspomniana przeze mnie Agnieszka Chylińska powiedziała kiedyś na Fryderykach, że cieszy się, że komuś w Polsce podobają się teksty o gwałceniu. Było to przy okazji odbierania nagrody za płytę Bzzz, na której znalazła się piosenka Krzyczę – jestem z tekstem: „zagryzam się sama w sobie i rozbieram się, / by wziął to co chce – chyba puszczam się. / ten obejmował tak, a tamten szarpał do utraty tchu. / to wszystko boli mnie. (…) kiedyś tam w puste lato z obcym za rękę szłam / a później gwałcił mnie – Kłamałam dobrze mi. / On mówił” patrz. Jak razem pięknie nam. / Ja na to: nie! nie! nie! nie mogę dać ci siebie!”

Agnieszka jest szalenie inteligentną osobą i wie, że to wszystko wygląda fajnie i zgrabnie w piosenkach, a strasznie smutno w życiu. A wy? Macie tego świadomość?

Nie chcę tu mówić o antykoncepcji, bo nie jestem od tego, o moralności też nie, bo nie czuję się kompetentna. Chcę powiedzieć o tym, że życie to nie piosenka, choć teksty piosenek powstają w oparciu o nie. Ale kiedy słyszymy opowieść o czymś, nawet tragicznym, jest to zawsze tylko opowieść, chociaż przecież coś dla siebie z niej możemy wyciągnąć. Z tekstów piosenek też. Zwłaszcza jeśli mogą uchronić nas przed wpadką, gwałtem, brakiem szacunku czy … samotnością i odrzuceniem z powodu zachowania, które wyszło na jaw, a o którym tak fajnie słucha się w piosence. Ale … to jest piosenka! Życie to już zupełnie co innego… A że te piosenki o miłości i seksie poruszają zmysły? To tylko dobrze świadczy o … piosenkach.

***

Ps.1. Wszystko to napisałam głównie z myślą o dziewczynach, bo … możecie mi wierzyć lub nie, ale prawie wszyscy z Was, którzy piszą do mnie listy – a nie są z pełnych rodzin – mieszkają z matkami. Ja też sama chowam syna. I choć moją wpadkę zaliczyłam jako dorosła 26-letnia osoba, i choć znałam tego człowieka 8 lat, choć pobraliśmy się i 5 lat byliśmy małżeństwem – dziś jesteśmy osobno.

Ps.2. Moja mama mawiała mi, że do wszystkiego w życiu zdążę, bo sama miała 40 lat, kiedy mnie urodziła. Kiedy miałam naście lat mawiała też znajomym: „Pilnuję to ja Fify (naszej suki), kiedy ma cieczkę. Małgorzaty nie pilnuję, bo ma rozum…” Do dziś czasem zastanawiam się, czy mając ten rozum umiem właściwie z niego korzystać.

COGITO 14/2000 (138)

Print Friendly