MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

Kupa mięsa bez biustu

Napisał do mnie Robert, że … nienawidzi siebie. Nigdy nie będzie szczęśliwy, bo jest gruby! Nie znajdzie sobie dziewczyny, bo kto zechce kupę mięsa?

Gimnazjalistka Ania, która świeżo zaczęła czytać Cogito zwierzyła się mi w liście, że biustu jeszcze nie ma, a raczej ma jakieś „zawiązki bez nadziei na coś godnego męskiej uwagi” i się z niej z tego powodu w klasie śmieją.
Czasem kompleksy potrafią zatruć życie. Gdy miałam 9 lat jakaś życzliwa ciocia zajrzała mi w usta i stwierdziła: „O rany! Masz dwa przednie zęby dłuższe!” Ponieważ powiedziała to tonem zwiastującym kataklizm, więc przez długi czas mówiłam nie otwierając prawie ust. A nuż ktoś zobaczy tę makabrę? Gdzieś po roku strasznych męczarni z twarzą czerwoną jak burak zwierzyłam się dentystce ze swego dramatu. Spytałam też, czy nie da się tych zębów wyrównać. Niech będą równiutko pod linijkę jak w komiksie lub filmie rysunkowym. Moja dentystka mało z fotela nie spadła. Powiedziała, że w życiu nie słyszała większej bzdury! Krzyknęła, że ze swoimi zębami powinnam zarabiać w reklamach past, a nie mówić głupoty, a cioci mam w jej imieniu podziękować i skierować na leczenie psychiatryczne. Wprawdzie cioci tam nie skierowałam, no i w reklamie past nie zarabiam, ale po tej rozmowie z dentystką przestałam mówić półgębkiem.
Ale kompleksy potrafią być też siłą napędową naszego działania! Obejrzałam ostatnio film Meat Loaf: Do piekła i z powrotem. Polecam wszystkim niezadowolonym ze swej tuszy grubasom i innym zakompleksieńcom. Ten film to historia grubego faceta, który nadmiernie się poci a w podstawówce ma ksywkę „Meat Loaf”. W dosłownym tłumaczeniu znaczy „Bochen Mięsa”. Ten „Bochen Mięsa” obdarzony został niezwykłym głosem. Śpiewa od małego. Jedynie matka wierzyła w jego talent, ale chora na raka po 10 latach zmagań z chorobą umarła. Meat od dziecka marzył o karierze piosenkarza. Grał w musicalu Hair aż wreszcie z Johnem Steinmanem, który nazwał go Pavarottim rocka nagrał swoją pierwszą solową płytę: Bat Out Of Hell, którą odniósł wielki sukces. Znalazł też miłość swojego życia, dla której nie był „Fat Kid” czyli „grubasem”, ale po prostu wielkim mężczyzną. I choć w pewnym momencie artysta zniknął ze sceny, a publiczność przestała pamiętać kto to jest Meat Loaf to jednak po latach milczenia na tę scenę wrócił i to z sukcesem. Biograficzny film o nim polecam wszystkim, którzy uważają, że mają ciężkie życie, a karierę blokuje im nadmiar lub brak czegoś.
Innym niemniej słynnym zakompleksieńcem jest Lemmy Kilmister z mordą ćwierć idioty i ćwierć bandyty, posiadający na dodatek bynajmniej nie szczękę rekina, ale coś wręcz przeciwnego, gdyż zaledwie … kilkanaście zębów. A jednak! Mocny, aczkolwiek schrypnięty głos i ostre kawałki zespołu Motorhead sprawiły, że nikt nie mówi o nim potwór.
Gdy człowiek zyskuje sławę, bo jest w czymś dobry wtedy jego wgląd zewnętrzny przestaje mieć znaczenie. Owszem, ludzie analizują urodę i zdarza się, że mówią, że ta Celine Dion to ładna nie jest bo ma szczurzą twarz, ale … o jej umiejętnościach wokalnych tak na minus nic nie mówią. Może dlatego, że częściej odmawiają talentu pięknym niż brzydkim? Jakoś tak się utarło, że jak brzydki śpiewa, tańczy, pisze, jest aktorem czy robi cokolwiek innego to na pewno to umie. Natomiast jak za to samo weźmie się ładny to od razu zewsząd słychać krzyki, że leci na tej swojej „pięknej buźce” jak Adam Małysz na nartach. Dziś nikt nie śmieje się z wielkiego nosa Barbry Straisend, choć wcześniej żądano od niej operacji tego mega kinola! Nikt też nie śmieje się z diastemy, czyli tej przerwy między zębami, która ma Madonna. I to nie dlatego, że artystka ma wielkie balony, na których rzeczywiście leciała jak Małysz na nartach przez świat porno filmu, ale … po nagraniu tylu płyt i głównej roli w Evicie wreszcie uwierzono w jej talent.
Zdarza mi się dość często czytać listy o tym, że ktoś ma coś za małe, coś za duże, coś nie ładne, ale … nikt jeszcze nie napisał do mnie listu: „Cześć Małgośka! Poradź coś! Jestem strasznym idiotą! Taki ze mnie debil, że wstyd się w towarzystwie odezwać, bo od razu się zbłaźniam!” tego nikt nie pisze! Wszyscy o urodzie! I sama nie wiem. Czy to dlatego, że myślą jak w starym kawale? Kiedy spytano jednego gościa: „Lepiej być głupim, czy łysym?” a on odparł: „Lepiej głupim, bo to się w oczy nie rzuca.”
Przejmujemy się swoim wyglądem, choć dobrze wiemy, że to opakowanie. Jedyna rada, by ten nasz nieszczęsny wygląd nie był poddawany szczegółowej analizie to … zarabianie na życie nie nim! Na przykład ja dzięki temu, że piszę przynajmniej teoretycznie mogę wcale nie mieć zębów. Nikt też nie analizował cycków Marii Curie-Skłodowskiej, kiedy dostawała nagrodę Nobla. Aha! Skorośmy przy cyckach. To jeszcze słowo do Ani, która ma „zawiązki bez nadziei na coś godnego męskiej uwagi”. Moja droga, kiedy miałam 14 lat też nie miałam piersi. Zyskałam takowe tuż po urodzeniu syna. Swym rozmiarem przypominały spore dynie. Niestety! Ku mej rozpaczy musiałam je kilka razy dziennie dźwigać po kręconych schodach na trzecie piętro. Przecież z niemowlęciem trzeba chodzi na spacery. Jakże wtedy marzyłam, by sobie te banie urwać i wrzucić mężowi do dziecinnego wózka. Niech on dźwiga! Nie dało się. Na szczęście po okresie karmienia wszystko wróciło do normy. Bynajmniej jednak nie polecam metody pt. macierzyństwo na zwiększenie biustu. Zwłaszcza nie polecam jej nastolatkom, bo to metoda krótkotrwała, a dziecko to pamiątka na całe życie. Radziłabym po prostu przestać się tym brakiem biustu przejmować. „Małe jest piękne!” twierdziły Krasnoludki z filmu „King Sajz”, a za nimi powtarza to moja koleżanka, która staniki ogląda jedynie w katalogach i co ciekawe przytakuje jej mąż! I jeszcze tak na koniec o Meat Loafie. Czy wyobrażacie go sobie jako chudzielca? Ja nie bardzo. Chudy Meat z pewnością nie dokonałby tak wiele. Bo nie byłoby w nim tej chęci pokazania wszystkim swoim dotychczasowym wrogom ile jest naprawdę wart on sam i jego głos!

COGITO 8/2002 (174)

Print Friendly, PDF & Email