MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

2008 r – wywiad Anny Pietruczak (Biblioteka Analiz)

Czekoladki Forresta Gumpa

Kiedy i skąd wziął się pomysł na “Klasę pani Czajki”?

Redakcja “Victora gimnazjalisty” chciała mieć powieść w odcinkach. Ja z kolei bardzo chciałam pisać. Pojawiła się szansa pisania bezpośrednio do czytelnika. Chciałam dotrzeć do każdego. Stąd pomysł na bohatera zbiorowego, czyli klasę.

Skąd zna pani tak dobrze problemy i język nastolatków.

Pamiętam jak biło mi serce, gdy chłopak, w którym zakochałam się, (co zresztą starałam się przed sama sobą ukryć) powiedział mi, że mnie kocha. Pamiętam jak rozpaczałam, gdy poszedł na imprezę z inną. Poza tym mam swój pamiętnik z tamtych lat. Jest miejscami żenujący i absolutnie nie nadaje się do publikacji, ale… jest też niewyczerpanym źródłem tematów. Wreszcie mam syna i jako kochająca mama, lubiąca młodzież, jeżdżę na szkolne wycieczki. Uwielbiam to. Odpisuje tez na listy w „13 magazynie szczęśliwej nastolatki”. Czytam blogi nastolatków. Nie śmieję się z ich problemów. Nie bagatelizuje.

Dlaczego akcję książki umieściła pani na Saskiej Kępie w warszawie?

Chciałam pokazać, że to takie same miejsce jak każde inne. Że żyją tu tez normalne nastolatki i maja takie same problemy jak ich rówieśnicy nie tylko w każdym zakątku Polski, ale i na całej kuli ziemskiej. Proszę sobie wyobrazić, że w 2006 roku szesnastolatek z zabielonej Góry przyjechał o warszawy i przewędrował Saską Kępę z „Klasa pani Czajki” w reku. Swoją wędrówkę sfotografował i opisał w liście do mnie. Jestem z tego niezwykle dumna.

Czy będzie ciąg dalszy? Myślę, że czytelnicy chętnie poznaliby dalsze losy wychowanków „Klasy pani Czajki”.

Dalszy ciąg cały czas powstaje. Nosi tytuł „LO-teria”, bo bohaterowie Ida do liceum, a Zycie w szkole to zawsze jest loteria lub – jak mówił Forrest Gump – pudełko czekoladek: nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Pisanie szło mi dobrze dopóki powieść ukazywała się, co dwa tygodnie w „Cogito”. Decyzja wydawców o zdjęciu jej z łamów pisma podcięła mi skrzydła. Owszem, upomnieli się czytelnicy, napisali nawet petycję w sprawie przywrócenia „LO-terii”. Niestety nadarmenie. Ciągle pisarstwo to dla mnie hobby, do którego dopłacam. Ostatnio nie bardzo mam z czego. Dlatego „LO-teria” powstaje, ale nie w takim tempie, jakiego by życzyli sobie czytelnicy, ale również ja. Jednak nie poddaje się i walczę.

Rozmawiała Anna Pietruczak
Lipiec 2008

Print Friendly, PDF & Email